piątek, 3 lutego 2012

środa, 1 lutego 2012

Facet w kuchni

Jedno z moich najbardziej erotycznych przeżyć miało miejsce właśnie w kuchni.
Co ciekawe wcale nie zakończyło się seksem. Nawet nie było pocałunku, a do tej pory jak o tym myślę przechodzi mnie dreszcz.
Minęło już co prawda jakieś 7 lat od tego momentu, a ja pamiętam to dobrze.
Gotowaliśmy obiad. Ja i mój znajomy, nawet nie chłopak, kumpel, kolega.
Co może być ciekawego w doglądaniu mięsa i mieszaniu sosu?
Oj może być.
Tej chwili kiedy podał mi łyżkę z sosem do spróbowania, a później palcem wytarł resztki sosu z moich ust uważam za niezwykle erotyczne przeżycie. Pewnie gdyby miało ciąg dalszy to nie byłoby już tak fajnie, bo sos z pewnością by się przypalił, warzywa rozgotowały, a mięso zwęgliło.
No i między nami nie byłoby już tak samo.


wtorek, 31 stycznia 2012

Epiphany i Konqueror

Tak, ten post to do Was podglądacze nie zostawiający komentarzy.
Blogger jednak prawdę mi powie.
Te nazwy przeglądarek to jak jakieś zaklęcia.
Od kiedy Windows i Internet Explorer przestał być popularny?
Ok, sama już nie używam IE.
To tak jak z seksem.
Tradycyjny seks w pozycji klasycznej przestał być już ciekawy. Już nawet w odwrotnych proporcjach nie cieszy. Blowjob dobry, ale nie zachwyca (wtf??).
Naczytaliście się jakiejś pseudo fachowej literatury, że teraz to tylko anal.
Otóż won od mojej... dupy. Jak będę chciała to sama powiem. Amen.

sobota, 28 stycznia 2012

Argumenty

Poznany niedawno koleś i ja.
- Spędzimy ten wieczór razem?
- A dlaczego miałabym go spędzić z Tobą?
- Bo Cię lubię.
- A coś jeszcze?
- Chcę Ciebie.
- Ale dlaczego?
- Bo Cię lubię.
- Jak na prawnika to dobór argumentów masz dość słaby. Wniosek odrzucony.

wtorek, 17 stycznia 2012

Będzie seks

Będzie seks, a nawet dużo seksu.
Niestety za kilka dni dopiero, bo pisząca te własnie słowa nie preferuje wyrywania towaru na jedną noc w lokalnym czy też nie lokalnym barze.
Choć zdarzyło się jej one night stand, właściwie 2 nights stand :) a jakby ktoś liczył ilościowo to poszłoby w dziesiątki.
Buźka sama mi się śmieje. Proszę tu o mnie nie myśleć, że jakąś desperatką jestem. Daję radę, ale jak się już trafia okazja. Okazją jest pewien ukochany, który właśnie postanowił przyjechać w moje strony. Jak nie wykorzystać takiej okazji? No jak się pytam.
Generalnie to ja mięty do niego nie czuję, ale on do mnie owszem, od dawna. Tyle razy go spławiałam. Powiedziałam mu, że zmieniłam numer telefonu, aby przestał do mnie dzwonić. Dostał bana na skypie, bo ciągle tam siedział, tzn. wieczorami i ciągle monitorował moją obecność. A tak odblokowywałam go kiedy miałam ochotę pogadać i  ciągle mówiłam, że rzadko się loguję, bo jestem taka zajęta :)
Byłam bitch. Teraz też będę bitch, ale myślę, że mu się to spodoba, baa korzyści będą obustronne.
Potępiajcie, krytykujcie. Robię to na co mam ochotę. Jakby nie patrzeć wypadałoby go przeprosić, prawda?

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Żeńska odpowiedź na męskie blogi

Zaczytuję się ostatnio w blogu Pokolenie Ikea. Trzeba przyznać facet ma jaja.

Bywa wulgarny, ale dobrze się czyta, a poza tym ma poczucie humoru, a to wielki plus.

Chciałam już od dawna napisać bloga dość odważnego i otwartego o relacjach damsko-męskich.

Taka żeńska odpowiedź na Pokolenie Ikea. Choć chyba mi się to nie uda, bo nie przeleciałam tylu facetów ile dziewczyn obrócił Czarny, aczkolwiek nie zawsze pewnie je obracał.

Witajcie w moim Jagodowym Świecie.